Wybieg dla owiec

Za rogiem był stadion. I owce skubiące trawę pomiędzy bramkami. Na ławeczce niedaleko przysiadł starszy Pan. Zawibrował sędziowski gwizdek. Owce w podskokach zbiegły się do właściciela.

– To moje dzieci – zaciąga się papierosem. – Mam już 82 lata i nie mogę chodzić za daleko. A owcze kupy dobre są na trawę. Szybko rośnie. Ale krów tu nie pasiemy. Czytaj dalej

Reklamy

Stocznia w Rumeli Feneri

– Chcesz z nami pospawać? – pyta ten starszy, we flanelowej koszuli. – Wejdź na pokład, zobacz jak tu pracujemy.

Rumeli Feneri. Maleńka osada na końcu europejskiej części Bosforu. Ciasny ryneczkek, po którym łażą krowy, kilkadziesiąt domów skupionych wokół latarni morskiej i meczetu,ruiny osmańskiego zamku i port w pobliskiej zatoczce. W porcie niewielka stocznia remontowa.

Yasar – ten najstarszy – ma na karku prawie sześćdziesiąt lat, Ibrahim trzydzieści jeden, a Cemer siedemnaście. Wszyscy trzej stanowią brygadę remontującą rybackie kutry. Czytaj dalej

Kto wygra?

Na ścianie warsztatu wiszą czerwono – pomarańczowe emblematy.

– Kto wygra w tym sezonie? – pytam siedzącego przy maszynie starszego jegomościa. – Galatasaray czy Besiktas?
– Eee tam. Ani jeden, ani drugi. – odpowiada. – Kiepsko grają.
– Besiktas wygra. – odpowiada zza ściany drugi facet, nitujący właśnie stary fotel. – Teraz są na drugim miejscu. A jeszcze cztery kolejki do końca.

Podobni jacyś są Ci goście. Te same ruchy, te same przygarbione sylwetki, te same oczy. Ta sama serdeczność i uśmiech dla nieznajomego, który wlazł do ich kramu i chce im robić zdjęcia.

Dwaj bracia. Całe życie ze sobą. Całe życie wśród foteli, kanap i krzeseł. Całe życie kibicują. Tylko komu innemu.

Galatasaray

Galatasaray

Besiktas

Besiktas

Targ wśród ruin

Któregoś dnia wyjdź z hotelu z mocnym postanowieniem, że chcesz zobaczyć kawałek prawdziwego stambulskiego, przeciętnego życia. Poczuć w końcu – tak odmienną od Twojej  – zwykła zwykłość dnia. Nasycić się smakami i zapachami nieznanych zaułków. Pomalować przyszłe wspomnienia patyną kurzu dawno zapomnianych przez odwiedzających miejsc. Być niedaleko głównych wycieczkowych punktów na mapie miasta, lecz  z dala od turystycznego blichtru. Bez ociekających złotem wystaw, marmurowych fasad i podłóg, lecz blisko urokliwej, przyziemnej codzienności, tej esencji życia, bez miłości do której niepodobna być szczęśliwym. Czytaj dalej

Schody straconych szans

Idę.

Most Galata już blisko. Słyszę głośną muzykę. Dobiega z drugiej strony podziemnego przejścia. Zaciekawiony, przyśpieszam kroku. Wychodzę na plac. Dookoła roi się od ludzi. Siedzą na betonowych schodach. Chodzą we wszystkich kierunkach. Krzyczą. Jedzą. Rozmawiają. Kłębią się.

Na najwyższym schodku siedzi grajek. Gra na gitaropodobnym instrumencie podpiętym pod wzmacniacz. Rytm wybija elektroniczny perkusista. Gra tradycyjne tureckie melodie. Przetworzony dźwięk ma koloryt metalowej gitary. Ludzie przytupują. Spontanicznie łapią się za ręce. Zaczynają tańczyć. Dookoła stojącego na placu śmietnika. Śmieją się. Klaszczą. Wybijają rytm. Czytaj dalej

Fotografowanie

Chodź pobawić się ze mną – zaproponował Mały Książę. – Jestem taki smutny… – Nie mogę bawić się z Tobą – odparł lis.  – Nie jestem oswojony.

Ach, przepraszam – powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił – Co znaczy „oswojony”?

Nie jesteś tutejszy – powiedział lis – Czego szukasz? – Szukam przyjaciół. Co znaczy „oswoić”? To jest pojęcie zupełnie zapomniane – powiedział lis – „Oswoić”, znaczy „stworzyć więzy”.

Antoine de Saint-Exupery „Mały Książę”

– Mogę zrobić Ci zdjęcie? – pytam. W odpowiedzi widzę zaskoczenie, chwilkę wahania. W końcu skinienie głowy. – Jasne, rób! Pokazuję rezultat. Uśmiech, klep w plecy. – Skąd jesteś? – pada pytanie.  – Z Polski – odpowiadam. Aaaaaaa!!!! Żubrówka!!!! Warszawa :-). Rozmawiamy chwilę o walorach smakowych wódki z trawką. – Długo tu jesteś? – Tydzień – odpowiadam. – Jak Ci się podoba Stambuł? – Zakochałem się. – Nie dziwię się – konstatuje mój model. To piękne miejsce. Dobrego dnia Ci życzę. Czytaj dalej