Sema – ekstaza szczęścia wg Rumiego

„Nie proście o to, czego nie jesteście w stanie unieść”.

30 września 1207 roku w Wahisz, w rodzinie uznanego teologa i mistyka Baha ad-Din Walada rodzi się Rumi. Miasto leży nieopodal Balchu – jednego z centrów islamskiej nauki, filozofii i mistyki. Nie tylko zresztą islamskiej. Na placach i ulicach nauczali wyznawcy zoroastryzmu, buddyści, manicheiści, a nawet chrześcijanie. Koncepcje i prądy religijne mieszają się ze sobą, ewoluują, wiążą i spajają. W mistycznym tyglu wiary i oddania Bogu młody Rumi kształtuje swoją osobowość i charakter. W 1219 rodzina Rumiego ucieka przed mongolskim najazdem. Na swej drodze spotyka ludzi, którzy mają wpływ na jego późniejsze poglądy i twórczość. Czytaj dalej

Reklamy

Opowieść o Semie

Stoję przed siedzibą mewlewitów przy ul. Galipdede Caddesi 15. Za kilka minut zaczną wpuszczać do środka. Czekamy stłoczeni, niecierpliwi. Każdy chce znaleźć dobre dla siebie miejsce. Krzesła nie są numerowane, a ja jestem gdzieś w połowie stawki. Chcę zrobić dobre zdjęcia. Trochę żałuję, że nie przyszedłem tu wcześniej. Chcę w końcu zobaczyć i sfotografować ceremonię Semy w oryginalnym wnętrzu, w przepięknie zdobionej, tanecznej sali, przygotowanej specjalnie do przeprowadzania tego rytuału.

Przede mną i za mną różne nacje. Francuzi, Niemcy, Hiszpanie, Norwegowie (ci to pewnie z cruisera, który dziś rano zacumował przy nadbrzeżu w Karakoy). Oczywiście są i Japończycy. Są i Polacy.

– Excuse me, Sir – słyszę. Odwracam się. Czytaj dalej