Mikrostambuł czyli o moście Galata

Nie pamiętam, ile razy po nim przeszedłem. W tamtą stronę, z powrotem, po lewej części, po prawej, rano, wieczorem, w południe i w nocy. Wśród tłumów i prawie samotnie. W skwarze i w deszczu. W pośpiechu i powoli. Smakując każdy krok i bez żadnej refleksji i zastanowienia. Naprawdę nie pamiętam. Dużo, często kilka razy dziennie. Bo w sumie to najprostszy sposób na przemieszczenie się pomiędzy Beyoglu a Eminonu i na odwrót. To tak, jak z trasą z Gdańska do Gdyni. Trzeba przejechać przez Sopot. Inne drogi oczywiście są możliwe. Ale po co z nich korzystać jeśli ta jest najkrótsza? A przy okazji najciekawsza? Czytaj dalej

Reklamy