Paczka dziwaczka czyli wysyłam paczkę z Turcji do Polski.

Żona moja osobista zaordynowała zakup ziół do swoich intraktów, nalewek, miszkulancji i dekoktów. Poszedłem zatem do zaprzyjaźnionego od lat sklepu zielarsko – olejarskiego na zakupy. Zaopatrzyłem się w 2,5 kg kurkumy w czopkach (znaczy się w kawałkach) i 3 kilogramy najprzedniejszych super hiper extra goździków. Prima sort i w ogóle czad. Zapakowane jak do wysyłki. Bardzo pancernie. Właściciel, żonę moją osobistą wirtualnie pozdrowił, zdrowia życzył, dziecko błogosławił i modły zanosił, żebym wszelakiego dobra i dostatku dostąpił. Czytaj dalej

Reklamy

W łaźni

Adrian – pytam w hotelu zaprzyjaźnionego recepcjonistę – który hammam jest ok? – Galatasaray – pada szybka odpowiedź. – Wygniotą Cię tam jak starą ścierę do podłogi. Zarezerwować Ci kąpiel? Czytaj dalej

Nicnierobienie… a ciągle coś się dzieje!

Dziś jest taki dzień, w którym czas nie gra roli. Dziś nic nie muszę. Dziś nigdzie mi się nie śpieszy. Dziś jest dzień koali. Nie idę na śniadanie. Nie chcę po raz enty jeść jajek i frytek, sera pomidorów i ogórków. Postanawiam, że wstanę dopiero wtedy, kiedy mi się rzeczywiście zachce wstać. Czytaj dalej