Fatih, Fener, Balat

Kontrast.

Wszędzie kontrast. Głębokie cienie i jasne światła. Tuż obok siebie. W upalny, słoneczny dzień wyostrza się, wypełza z każdego zakamarka. Garnie się przed obiektyw. Panoszy się po ulicach, iskrzy się w praniu wiszącym na linkach pod brudnymi twarzami okien. Ignoruje granice. Nie bierze jeńców. Okrąża, wszechogarnia, by w końcu posiąść całkowicie. Czytaj dalej

Reklamy