Myśli i widoki zebrane

Dziwny dzień. Senny i huzunny taki jakiś. Od rana nie chce mi się nigdzie ruszyć tyłka. Najchętniej leżałbym i spał. No może poprzewracał się jeszcze z boku na bok.

Zwlokłem się łóżka grubo po śniadaniu. W połowie mycia wyłączyli prąd. Koniec końców prysznic zmienił się w górski wodospad. Otrzeźwiałem w mgnieniu oka.

W czaszce kłębi się zbyt duża ilość doznań, bodźców, obserwacji i przemyśleń. Nic nie idzie, tak jak powinno. Muszę to z siebie w końcu wyrzucić. Czytaj dalej

Reklamy

Pomiędzy duchem i materią część 2

Jemal łypie znad tulipanowej filiżanki. – Wyglądasz, jakbyś nie pospał tej nocy – oświadcza. Ma rację, derwisz skubany. Nie pospałem. Myśli wciąż krążyły wokół wczorajszych wydarzeń*. Nie sądziłem, że aż tak mnie siekną. Że będą wiercić dziurę w mózgu, narzucać się w każdym momencie, nieustannie, bez wytchnienia. Ledwie trochę podrzemałem nad ranem. Siedzimy sami w kawiarnianym patio. Z dołu słychać brzęk szkła i pisk przejeżdżającego za szybą tramwaju. – No dobra, mów! Co się stało?  Czytaj dalej

Nicnierobienie… a ciągle coś się dzieje!

Dziś jest taki dzień, w którym czas nie gra roli. Dziś nic nie muszę. Dziś nigdzie mi się nie śpieszy. Dziś jest dzień koali. Nie idę na śniadanie. Nie chcę po raz enty jeść jajek i frytek, sera pomidorów i ogórków. Postanawiam, że wstanę dopiero wtedy, kiedy mi się rzeczywiście zachce wstać. Czytaj dalej

Śmieci pomiędzy ludźmi

But widać dopiero z dwóch metrów. Dziecięcy, podróbka Nike’a. Leży wśród papierków, torebek i folii, plastikowych kubków, kartonowych pudełek, resztek pledów i okruchów jedzenia. Cały skwer usiany jest pieczarkami odpadów. Pomiędzy nimi śpią, jedzą, rozmawiają i żyją ludzie. Trzeciej, czwartej, piątej kategorii. Uciekinierzy ze swoich domów. Wygnańcy wojennego losu. Zbiegowie śmierci. Niechciani tam, niechciani tu. Niechciani nigdzie. Zasadniczo traktowani jak śmieci. Syryjscy uchodźcy. Czytaj dalej

O samotnym podróżowaniu

Rafał, napisz coś o podróżowaniu samotnie – rzekła koleżanka poproszona o sugestie, co powinno się teraz znaleźć na blogu. Pomysł przyczepił się do mnie, niczym kleszcz. Ssie krwiopijca jeden niemyty i wpuszcza bokiem trutkę. Pomysł kiełkuje, pęcznieje, ale odczepić się nie chce. Piszę więc, bo inaczej się nie uwolnię. Chcę w istocie napisać o pozwoleniu na samotną podróż. Innym i sobie. I czerpaniu radości, kiedy to już się dzieje.

Pamiętam swój gniew. Kiedy żona moja osobista powiedziała mi, że wyjeżdża na miesiąc do Indii, byłem wściekły. Czytaj dalej

Fotografowanie

Chodź pobawić się ze mną – zaproponował Mały Książę. – Jestem taki smutny… – Nie mogę bawić się z Tobą – odparł lis.  – Nie jestem oswojony.

Ach, przepraszam – powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił – Co znaczy „oswojony”?

Nie jesteś tutejszy – powiedział lis – Czego szukasz? – Szukam przyjaciół. Co znaczy „oswoić”? To jest pojęcie zupełnie zapomniane – powiedział lis – „Oswoić”, znaczy „stworzyć więzy”.

Antoine de Saint-Exupery „Mały Książę”

– Mogę zrobić Ci zdjęcie? – pytam. W odpowiedzi widzę zaskoczenie, chwilkę wahania. W końcu skinienie głowy. – Jasne, rób! Pokazuję rezultat. Uśmiech, klep w plecy. – Skąd jesteś? – pada pytanie.  – Z Polski – odpowiadam. Aaaaaaa!!!! Żubrówka!!!! Warszawa :-). Rozmawiamy chwilę o walorach smakowych wódki z trawką. – Długo tu jesteś? – Tydzień – odpowiadam. – Jak Ci się podoba Stambuł? – Zakochałem się. – Nie dziwię się – konstatuje mój model. To piękne miejsce. Dobrego dnia Ci życzę. Czytaj dalej

Ale dlaczego właśnie Istambuł?

To drugie wśród najczęściej zadawanych pytań dotyczących moich wyjazdów do Turcji. Jakże trudno jest znaleźć krótką, syntetyczną i rzeczową odpowiedź. Taką, którą słuchacz przyswoiłby bez szemrania, zrozumiał, zaakceptował i jeszcze na dokładkę się z nią zidentyfikował. Strasznie to trudne. No bo jak tu opowiedzieć o tej niezwykłej energii, której tam doświadczam, o zdarzeniach, które nijak nie przytrafiają mi się w Polsce, o tej mozaice ludzi, ubrań, kultur, zwyczajów, codziennym uroku podróży na drugi kontynent. O tym, że ja – introwertyk w coraz większym stopniu – dobrze się czuję w miejscu, gdzie na stałe przebywa 18 milionów ludzi? O tym w końcu, że tam, właśnie tam zrozumiałem, co to znaczy być otwartym wobec innych?  Ano, spróbujmy. Czytaj dalej