Opowieść o Semie

Stoję przed siedzibą mewlewitów przy ul. Galipdede Caddesi 15. Za kilka minut zaczną wpuszczać do środka. Czekamy stłoczeni, niecierpliwi. Każdy chce znaleźć dobre dla siebie miejsce. Krzesła nie są numerowane, a ja jestem gdzieś w połowie stawki. Chcę zrobić dobre zdjęcia. Trochę żałuję, że nie przyszedłem tu wcześniej. Chcę w końcu zobaczyć i sfotografować ceremonię Semy w oryginalnym wnętrzu, w przepięknie zdobionej, tanecznej sali, przygotowanej specjalnie do przeprowadzania tego rytuału.

Przede mną i za mną różne nacje. Francuzi, Niemcy, Hiszpanie, Norwegowie (ci to pewnie z cruisera, który dziś rano zacumował przy nadbrzeżu w Karakoy). Oczywiście są i Japończycy. Są i Polacy.

– Excuse me, Sir – słyszę. Odwracam się. Czytaj dalej

Reklamy