– Chcesz z nami pospawać? – pyta ten starszy, we flanelowej koszuli. – Wejdź na pokład, zobacz jak tu pracujemy.

Rumeli Feneri. Maleńka osada na końcu europejskiej części Bosforu. Ciasny ryneczkek, po którym łażą krowy, kilkadziesiąt domów skupionych wokół latarni morskiej i meczetu,ruiny osmańskiego zamku i port w pobliskiej zatoczce. W porcie niewielka stocznia remontowa.

Yasar – ten najstarszy – ma na karku prawie sześćdziesiąt lat, Ibrahim trzydzieści jeden, a Cemer siedemnaście. Wszyscy trzej stanowią brygadę remontującą rybackie kutry.

– W Polsce są stocznie? – pyta Yasan.
– Są. Nawet kilka.
– Ile u was zarabiają spawacze?
– Trzy do pięciu tysięcy. Ci najlepsi więcej. Nawet do siedmiu – wyjaśniam. – A specjaliści specyficznych spraw jeszcze więcej.
W przeliczeniu na wasze to od trzech i pół do sześciu tysięcy lir miesięcznie.
– My tu dostajemy pięć tysięcy na miesiąc. Jak jest robota. Pracujemy sześć miesięcy w roku. Czasem trafi się świetna fucha. Duży statek, mnóstwo roboty, dobre warunki pracy. O widzisz, tutaj to nawet rękawic nie mamy do spawania. Ubrań nie ma, masek nie ma. Nie jest fajnie.

Przyglądam się chłopakom. Rzeczywiście, każdy w ciuchach z innej parafii. Yasan ma mocno zniszczone dłonie. Ibrahim podobnie. Młody dopiero co zaczął, paluszki jak u noworodka.

– Za chwilę będziemy mieli przerwę. – Ibrahim otwiera luk pod pokład. – Chodź, zjesz coś z nami.

W mesie ciemnawo. Na stole przykrytym gazetami chleb, turecka cola, jogurt i talerze. Ibrahim nakłada na blaszane talerze potrawkę z fasoli z kawałkami kiełbasy i ryż. Smakuje wybornie. Uwielbiam takie żarcie.
– Przepis mojej babci z Antayli. – z dumą mówi Ibrahim. – Czekaj dołożę Ci jeszcze.

Przyglądam się robocie. Rozbierają kuter do gołej skorupy. Wymieniają nawet część poszycia. Wstawiają nowe blachy, konserwują, malują. Potem będzie elektryka, hydraulika i wszystko, co mechaniczne. Na koniec meble i cala elektronika.

– Znalazłbyś dla nas jakąś robotę w Polsce? – pyta Yasan.
Cholera, nie bardzo wiem, co mu odpowiedzieć. Że musiałby znać język? Że pewnie nie dostanie pozwolenia na pracę, bo wschodni jakiś taki jest? Że może mieć kłopoty na ulicy, bo go jakiś ONR-owiec zaczepi i zaraz będzie awantura?
– Ukraińców u nas dużo w stoczniach – mówię w końcu.
– No tak – kiwa głową. – Oni to teraz wszędzie się pchają. Nawet tutaj.

Stambuł 2017

Stambuł 2017

Stambuł 2017

Stambuł 2017

Stambuł 2017

Stambuł 2017

Stambuł 2017

Stambuł 2017

Stambuł 2017

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s