Dziwny dzień. Senny i huzunny taki jakiś. Od rana nie chce mi się nigdzie ruszyć tyłka. Najchętniej leżałbym i spał. No może poprzewracał się jeszcze z boku na bok.

Zwlokłem się łóżka grubo po śniadaniu. W połowie mycia wyłączyli prąd. Koniec końców prysznic zmienił się w górski wodospad. Otrzeźwiałem w mgnieniu oka.

W czaszce kłębi się zbyt duża ilość doznań, bodźców, obserwacji i przemyśleń. Nic nie idzie, tak jak powinno. Muszę to z siebie w końcu wyrzucić.

Stambuł się zmienił. Banalna to prawda, ale prawda. Z Istiklal zniknął tramwaj. Ulicę poryto źle ułożonym betonem. Wszędzie remonty. Jakby ktoś celowo chciał wyłączyć tę arterię z ruchu. To tutaj przecież zaczynały się wszystkie demonstracje. Co dziesięć metrów kamery. W kilku miejscach, otoczonych zasiekami oddziały policji. Kamizelki kuloodporne, długa broń, odbezpieczona i gotowa do strzału. Opancerzone samochody, karabiny maszynowe na dachach. Czujne spojrzenia. Sporo tajniaków.

Połowa Taksimu w remoncie, połowa w rabatkach i grządkach. Pomnik Niepodległości otoczony barierkami. W parku Gezi też coś robią.

W metrze zamontowali skanery. Bywa, że kontrolują bagaż. Wygląda to bardziej na pokazanie, że się coś robi, niż na prawdziwą kontrolę. W razie czego będzie wytłumaczenie. Po peronach przechadzają się uzbrojone patrole.

Dzieciaki znów żebrzą na ulicach. Nie tylko zresztą one. Co jakiś czas natykam się na kobietę z niemowlakiem na ręku, wyciągającą rękę po jakąkolwiek jałmużnę.

Egipski bazar wyludniony. Ilekroć tu zachodziłem, musiałem przeciskać się przez zbitą ludzką ciżbę. Wczoraj po południu główna bazarowa ulica była praktycznie pusta.

Część knajp też świeci pustkami. W kilku miejscach zrezygnowane, zmęczone twarze kelnerów. W moim hotelu nie lepiej. Jestem jedynym europejskim gościem. Reszta to podróżni z krajów arabskich i Turcy z Niemiec. Obłożenie około 20%. Chłopaki w recepcji nudzą się niemiłosiernie.

Znów aresztowano jakiegoś wydawcę opozycyjnej gazety. Tylko za to, że był opozycyjny. Niedawno deportowano też włoskiego dziennikarza, szukającego na południu syryjskich uchodźców.

No i zrobiło się smutnawo. Czas więc pójść do jakiejś knajpy i walnąć porządną porcję baclavy, popić garnkiem herbaty i pogadać z ludźmi. A jutro wstać wcześnie i zgubić się gdzieś w Złotym Rogu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s