Stoję pod Meczetem Nowym. Nie, żeby był taki całkiem nowy. Ot połowa XVII wieku. No więc stoję pod nim i słucham wieczornych serenad muezina.
– To czas modlitwy – odzywa się głos za moimi plecami.
Omiatam wzrokiem wysokiego, siwowłosego, brodatego jegomościa w krótkich gaciach. Uśmiecha się.
– Cieszysz się, że jesteś w Europie? – pyta.
– Mogło być lepiej, mogło być gorzej – odpowiadam dyplomatycznie. – A Ty się cieszysz, że Was tam pewnie nie będzie?
– Zawsze trzeba się cieszyć, nawet jak nie bardzo jest z czego. Bo wtedy lepiej się żyje. – odpowiada nieznajomy. – Rząd taki do dupy mamy, ale jakoś jest, jakoś jest. A ty z jakiego kraju jesteś?
– Z Polski – mówię.
– To też tam teraz macie do dupy – wyrokuje. – Prawie jak tutaj.
Patrzę zdziwiony.
– Co, nie wierzysz, że my tu wiemy coś o Polsce?
– Nooo – odpowiadam bardzo elokwentnie.
– Hahahaha. No to teraz pewnie zmienisz zdanie. Jest z czego się cieszyć.
Poszedł.

A ja zostałem z wezbraną falą własnych myśli oraz zapachami pieczonego mięsa, ryb i uryny.

Pierwszy wieczór i od razu tak prosto w ryja..

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s