Któregoś dnia wyjdź z hotelu z mocnym postanowieniem, że chcesz zobaczyć kawałek prawdziwego stambulskiego, przeciętnego życia. Poczuć w końcu – tak odmienną od Twojej  – zwykła zwykłość dnia. Nasycić się smakami i zapachami nieznanych zaułków. Pomalować przyszłe wspomnienia patyną kurzu dawno zapomnianych przez odwiedzających miejsc. Być niedaleko głównych wycieczkowych punktów na mapie miasta, lecz  z dala od turystycznego blichtru. Bez ociekających złotem wystaw, marmurowych fasad i podłóg, lecz blisko urokliwej, przyziemnej codzienności, tej esencji życia, bez miłości do której niepodobna być szczęśliwym.

Gdziekolwiek mieszkasz, popatrz w kierunku meczetu Sulejmana. To Twój punkt orientacyjny. Dojdź tam, przez wąskie, zagracone wszelakim dobrem uliczki Złotego Rogu. Przejdź obok zaprojektowanej przez Sinana łaźni, do której wpuszczają tylko pary. Idź dalej wzdłuż muru świątynnego kompleksu i podziwiaj  wytwory spracowanych rąk drobnych rzemieślników i artystów, gnieżdżących się w wydrążonych w murze pracowniach. Popatrz na ozdobne kufi, cytaty z Koranu, hidżaby, obrazy, rzeźby, stare książki, instrumenty, okucia, meble i inne szwarce, mydła i powidła. Posłuchaj dochodzącego zewsząd gwaru. Jeśli zmęczyłeś się trochę, przysiądź w małej kawiarence na rogu, zamów i wypij herbatę lub świeżo wyciskany sok pomarańczowy. Popatrz na ludzi pędzących za swoimi sprawami. Zanurzonych całkowicie w swoich własnych, małych światach. Na pielgrzymów, pochylonych w powolnym marszu pod górę. Na ubogich sprzedawców, ciągnących cały swój towar na wózkowej dwukółce. Na dwóch dyskutujących staruszków, odpoczywających na murku w cieniu markizy pobliskiego sklepu.

Kiedy odpoczniesz, pójdź dalej, za meczet. Nie on jest dzisiaj Twym celem. Omiń ten wytwór potęgi ludzkiego umysłu, przejdź obok zielono-białego cmentarza, miejsca snu księżniczek, paszów i bejów. Idź dalej. Za mury i minarety. Za budynki dawnych medres. Idź tam, gdzie wśród ruin opuszczonych domów, na hałdach rozbitych cegieł rozłożył się, jak w każdy wtorek, lokalny pchli targ.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pchli targ za meczetem Sulejmana

Kupisz tu wszystko. No, może prawie wszystko. Suszarkę i odkurzacz, znoszone ubrania i podrobione perfumy, niewiadomego pochodzenia komórki, sprzęt elektroniczny i kuchenny. Tanią biżuterię, talerze, kieliszki, szklaneczki, czarki, podstawki, pudełka, obrazki. Wszystko, co można sprzedać, by przeżyć kilka następnych dni.

Przedmioty leżą na rozpostartych na ziemi foliach. Za tymi prowizorycznymi straganami piętrzą się sterty gruzu i śmieci. Potencjalni kupujący przebierają w rupieciach, grzebią w stosach ubrań, przetrząsają kupki błyskotek, przymierzają zegarki lub nakrycia głowy. Zawzięcie targują się o cenę. Spotkasz tu głównie stambulską biedotę, ale od czasu do czasu pojawiają się również lepiej sytuowani klienci. Transakcje pomiędzy mężczyznami pieczętowane są uściskiem dłoni. Kobiety dotykają swoich ramion.

Obserwując tę krzątaninę, skieruj się do skrzyżowaniu uliczek i napij się herbaty przygotowanej wprost na ulicy. Zapamiętaj ten ogromny stalowy czajnik, stojący na prowizorycznej polowej kuchence nieustannie grzejący wodę. Przysiądź na krawężniku obok kilku innych klientów i posiorb sobie gorący, słodki, pachnący jabłkami napój. A potem, jeśli nie znasz tureckiego uśmiechnij się do obsługującej babci i oddaj jej pustą tulipanową szklaneczkę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kuchnia

Wstań i rozejrzyj się dookoła. Na lewo od siebie zobaczysz kobietę, rozpaczliwie pragnącą zachować resztki dawno minionej urody. Przyjrzyj się, jak szponiastymi palcami rozgarnia naręcza błyskotek, jak szuka, przebiera, przerzuca, wychwytuje te, które przykryją zwiędłe piękno. Jest coś nostalgicznego w jej gwałtownych, urywanych ruchach. Niecierpliwych, pożądliwych, niczym u poszukiwacza złota.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kobieta

Przyjrzyj się jej twarzy. Poczuj jej żal, jej rozpacz. Zobacz, jak bardzo stara się zmienić, to, co nieuniknione. Pogłaszcz myślą narysowane czarną kredką brwi, zbyt grubą warstwę pudru na twarzy, wykrzywione w bólu starości usta. Dotknij wzrokiem nie dających się przykryć plam skóry, widocznych pomiędzy upiętymi w staranny nieład włosami. A gdy spojrzysz w jej okolone tuszem oczy, zobaczysz w nich swój własny strach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kobieta 2

Zostaw ją i jej cierpienie. Odłącz się od wszystkich innych, którzy z uśmiechami politowania przyglądają się  jej postrzępionej wiekiem postaci. Idź dalej. Uśmiechnij się do obcych Ci ludzi. Odpowiedzą Ci tym samym. Porozmawiaj z nimi. Jeśli robisz zdjęcia, pokaż im efekty. Będą wdzięczni, że się nimi interesujesz. Że nie oceniasz, nie gardzisz, nie odwracasz się od nich plecami. Tylko doświadczasz i chłoniesz ich życie. Nie musisz niczego kupować. Nie musisz dawać bakszyszu. Niektórzy zapytają Cię skąd jesteś i co tu robisz. Pokażą Ci swoje najcenniejsze rzeczy.

Pamiętaj jednak o jednym. Oni czują Twoją otwartość, ciepło i akceptację. Lecz bądź pewny tego, że poczują także Twój strach lub ukrytą niechęć, jeśli ją w sobie tu przyniesiesz. I odpowiedzą tym samym. Będą serdeczni lub nieufni. Będą Cię zagadywać lub przeganiać. Tylko od Ciebie zależy, jak zareagują.

 

W górze nad Tobą zakrzyczy mewa. Bezdomny Syryjczyk zakryje szmatą czarną czeluść pozbawionego szyb okna. Umknie przed Twoim wzrokiem. Nie chce, byś był świadkiem jego nędzy. Może kiedyś żył zupełnie inaczej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Okno

 

Podziękuj i odejdź. I pomyśl, ile uśmiechu i dobroci tu widziałeś. Zostaw ją w sobie. Dla siebie i innych.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s