Jest tam, kiedy wychodzę i kiedy wracam. Wcześnie rano, w południe, późnym wieczorem, w nocy. Pora nie ma znaczenia. On zawsze stoi na posterunku. Nieważne, jak bardzo jest zmęczony, jak krótko spał, kiedy miał czas usiąść i zjeść. Tkwi przed swoją restauracją, zaprasza klientów, przynosi posiłki. Jest wszędzie. Dogląda, zarządza, komenderuje. No cóż, jest w końcu właścicielem restauracji w Sultanahmet, turystycznym tyglu Stambułu. A sezon pomału się rozkręca.

Jego knajpa mieści się ledwie kilka metrów od mojego hotelu. Codziennie mówimy sobie „dzień dobry”, wymieniamy uśmiechy, pytamy się jak leci i co dzisiaj zamierzamy robić. Zdawkowo, grzecznościowo, bez większej zażyłości. Ot gość hotelowy i pobliski restaurator raczą się zwykłymi codziennymi uprzejmościami.

Któregoś dnia wracałem do hotelu zmordowany po kilkunastokilometrowym spacerze w pełnym słońcu. Spocony, w ubraniu przylepionym do skóry, głodny i spragniony. Ledwo powłóczyłem nogami. Spojrzał na mnie krytycznym wzrokiem, zatrzymał ręką i rzekł:

– Siadaj.

Usiadłem.

– Herbata i piwo. – rzekł jednemu z kelnerów. – Ale już.

Widząc moje zdumione spojrzenie, uśmiechnął się lekko. – W końcu mogę Cię zaprosić, prawda? – Usiadł naprzeciw. Biała koszula, czarne spodnie. Uważne, ciepłe spojrzenie. Sygnet na serdecznym palcu. Wydatny nos, rzadkie krótko ostrzyżone włosy. Znów się uśmiechnął. – Opowiedz mi, co tu robisz? Codziennie rano wychodzisz z aparatem. Wracasz i wychodzisz? Co oglądasz? Jak Ci się tu podoba?

Opowiadam. O stambulskiej ulicy, która tak mnie fascynuje. O zabytkach, które zwiedziłem podczas pierwszej podróży i do których nie mam ochoty już wracać. O energii, którą czuję spacerując po tutejszych zakamarkach. O tym, że staram się tę energię, różnorodność i kontrasty uwiecznić na zdjęciach. A przy tym choć trochę zrozumieć miasto, kraj i ludzi.

Słucha. Nie przerywa. Czasem pokiwa głową. Czasem się uśmiechnie. Pyta, skąd jestem. Mówię, że z Polski. Jak tam teraz jest? – ciekawią go nasze polskie sprawy. Opisuję więc mniej więcej zarys obecnej sytuacji polityczno – ekonomicznej, wspominam o emigracji, wspominam niechęci rządzących do dalszych głębokich reform strukturalnych, o rosnącej frustracji społeczeństwa, o nadchodzących wyborach prezydenckich i parlamentarnych o dość poważnym rozwarstwieniu materialnym różnych grup.

Tak jakbyś opisywał mi Turcję – mówi. U nas jest tak samo. My też mamy swoje taśmy (afera korupcyjna z udziałem ministrów i prezydenta). U nas na rządach AKP (partia islamistyczna rządząca od kilkunastu lat Turcją) też korzystają tylko niektórzy. U nas też mnóstwo ludzi emigruje za chlebem. Ja uważam tak. Mam mały biznes. Płacę podatki. Żyję z turystów. Jak u nas będzie niespokojnie, to turyści przestaną przyjeżdżać. Mnie w sumie wszystko jedno, kto rządzi. Ale niech rządzą tak, by ludzie nie protestowali. Niech rządzą i nie kradną. Niech wspierają wszystkich. I islamistów i chrześcijan i takich co trzymają się z dala od religii. Po co komu konflikty? Konflikty tylko pogarszają biznes. A biznes jest najważniejszy. Ja nie mam nic innego oprócz tej restauracji. Nie będę miał emerytury od państwa. Prywatni przedsiębiorcy nie mają takich przywilejów. Co zarobię i odłożę to moje na starość.

Piję piwo. Herbata już wystygła.

– A w ogóle, to kto to wymyślił, żeby dzielić ludzi wg ich religii. Ty jesteś chrześcijaninem, prawda? Ja muzułmaninem. I co, przeszkadza to nam rozmawiać? Siedzieć wspólnie i pić wspólnie piwo? Robić interesy? Nic a nic nie przeszkadza. Tu w tym kraju wspiera się biznesy islamistów, i to w dodatku tych, którzy głosują na AKP. Ja nie głosuję. I muszę się starać dbać o swój interes w inny sposób. Dlatego jestem tu od rana do wieczora. W sezonie śpię po kilka godzin.

Prawda. Wczoraj około 14-tej widziałem go drzemiącego na krześle przy barze.

Co byś robił, gdybyś miał wybór? Gdybyś mógł zacząć wszystko od początku i miał taką możliwość? – pytam.

– Uprawiałbym ziemię w Anatolii. I żył tak, jak żyje ziemia. Odwrócił głowę gdzieś w bok. Zamyślił się, umilkł.

Dopiłem piwo. I zapytałem się sam siebie, czy ja robię to, co najbardziej bym chciał robić w życiu?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s