– Rafał!!!! – słyszę. – Chodż mi pomóż w łuskaniu grochu.

Siedzę na tarasie i popijam turecką herbatę. Oczywiście bardzo mocną i oczywiście bardzo słodką. 30 stopni w cieniu. Szczęściem bryza znad Bosforu chłodzi nieco otoczenie.

Już idę – mówię. Jakie to dziwne, myślę sobie. Będę w Turcji, w samym sercu Stambułu łuskać groch. Taka historia.

Muezin zaczyna wyć swoją serenadę. Echo jego zawodzenia krąży między budynkami. Wchodzę do kuchni. Na stole wielka torba. Obok ona, kobieta spełniona, matka dwojga dzieci, pracownik międzynarodowej korporacji, w szlafroku i kapciach. Z włosami spiętymi ołówkiem. Z badawczym, przewiercającym spojrzeniem brązowych oczu. Równie sprawna w biznesie jak i w kuchni.

Rozmowa jakoś tak szybko schodzi na poważne tematy.
– Muge, powiedz mi – zagajam – jak to właściwie z Wami jest? Chcecie być w tej Unii czy nie?
– Wiesz, sama nie wiem – mówi – Nie jesteśmy ani Europejczykami, ani Arabami, ani Azjatami. Jesteśmy tak pomiędzy. Z każdej z tych kultur coś wzięliśmy. Każda z nich jest częścią nas. Ale my nie jesteśmy ich częścią. To dlatego tak wielu ludzi ciekawimy jako naród, nacja i kultura. Dlatego również, tak wielu ludzi za nami nie przepada. Popatrz, w liczbie rozwodów nie ustępujemy żadnemu innemu krajowi europejskiemu. Islam powoli łączy się w jedność z państwem. Tu w Stambule samotne kobiety to normalność, lecz na prowincji, to hańba dla rodziny. Są miejsca we wschodniej Turcji, gdzie za taką hańbę kobiety są zabijane przez własną rodzinę. A przy tym jesteśmy najbardziej mistycznym narodem w tej części globu. Nigdzie indziej nie ma tylu duchowych sekt. Poza tym my Turcy, żyjemy na zewnątrz. Nie tak jak Wy w Polsce, zamknięci we własnych domach, czasem wyjdziecie tylko do ogrodu zrobić grilla albo od święta pójdziecie coś zjeść do restauracji. Dla nas szalenie istotne są relacje międzyludzkie. Bez dobrych relacji nie ma szczęśliwego życia. Jest tylko samotność i pogłębiająca się depresja. Dla nas jest ważne by spotkać się na trawniku w parku ze znajomymi, rozłożyć kilka kocy, wyciągnąć jedzenie i picie i spędzić długie godziny na świeżym powietrzu, rozmawiać o wszystkim, na co przyjdzie ochota i smakować urok tej codzienności. OK jesteśmy głośni, hałaśliwi, zostawiamy kupę śmieci, kłębimy się wszędzie, bo wszędzie nas dużo. Ale jesteśmy zwyczajnie szczęśliwsi.

Zawartość miski co nieco się zmniejszyła.

– Macie jakoś niedługo wybory, prawda? – kontynuuję indagację.

– Tak. I to bardzo ważne. Rzekłabym kluczowe. Rządy AKP muszą się kiedyś w końcu skończyć.

Milczę. Przypominam sobie informacje na temat obecnej sytuacji politycznej w Turcji. Skandal z taśmami, jasno ukazującymi stopień korupcji w tureckim rządzie. Ripostę Erdogana, polegającą na ograniczeniu dostępności to portalu YouTube. Szykany wobec dziennikarzy. Demonstracje w obronie parku Gezi na przełomie maja i czerwca 2013, krwawo spacyfikowane przez policję. Nieustanne oskarżenia o islamizację kraju.

– Nie da się pogodzić szariatu i demokracji – mówi Muge. – Nie da się żyć w kraju, w którym władza preferuje i wspiera tylko i wyłącznie jedną opcję. Moje dzieci chodzą do prywatnych szkół. Nie dlatego, że ja tak chcę. Jeśli zależy mi na tym by rosły w poczuciu tolerancji, rozwijały swoje zdolności, rzeczywiście potrafiły odnaleźć się we współczesnym świecie, znały języki i nie bały się innych nacji, to muszę je tam posłać. Płacę za to niebotyczne pieniądze. Żadna publiczna szkoła nie da da moim dzieciom odpowiedniego wykształcenia. Za to niewątpliwie pogłębi ich wiedzę o Koranie. I nauczy religijno – narodowościowej ksenofobii.

Grochu zrobiło się wyraźnie mniej.

– Jak patrzysz w przyszłość, to co widzisz? – pytam.
– Nie wiem Rafał, naprawdę nie wiem. Z jednej strony nic nam tutaj nie brakuje, z drugiej, ciężko jest żyć w kraju, w którym zacierają się granice pomiędzy religią i państwem. Gdzie prawie nie mogę kształcić dzieci bez indoktrynacji religijnej. Gdzie czuję, że na każdym kroku ktoś chce mnie ogłupić lub wykorzystać. Nie akceptuję tego, nie podzielam racji i poglądów obecnego rządu. Ech, nie chcę o tym rozmawiać, zmieńmy temat.
– Ok, tylko groch się skończył. – konstatuję.
– To idziemy coś zjeść do knajpy.

Zadumałem się chwilkę nad tym, co usłyszałem. I dostrzegłem więcej cech wspólnych pomiędzy Polakami a Turkami, niż mogłoby się wydawać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s