Schody straconych szans

Idę.

Most Galata już blisko. Słyszę głośną muzykę. Dobiega z drugiej strony podziemnego przejścia. Zaciekawiony, przyśpieszam kroku. Wychodzę na plac. Dookoła roi się od ludzi. Siedzą na betonowych schodach. Chodzą we wszystkich kierunkach. Krzyczą. Jedzą. Rozmawiają. Kłębią się.

Na najwyższym schodku siedzi grajek. Gra na gitaropodobnym instrumencie podpiętym pod wzmacniacz. Rytm wybija elektroniczny perkusista. Gra tradycyjne tureckie melodie. Przetworzony dźwięk ma koloryt metalowej gitary. Ludzie przytupują. Spontanicznie łapią się za ręce. Zaczynają tańczyć. Dookoła stojącego na placu śmietnika. Śmieją się. Klaszczą. Wybijają rytm.

Nadbiega chmara syryjskich dzieciaków. Bosych. Brudnych. Rozwrzeszczanych. Zwietrzyły dobrą zabawę. Mają od kilku do kilkunastu lat. Zaczepiają przechodniów. Gonią się tam i z powrotem. Przysiadam na krawężniku. Wyjmuję aparat. Chcę zrobić parę zdjęć.

Przy moście Galata Olympus OMD E-M1, obiektyw 12-40 f 2.8

Przy moście Galata
Olympus OMD E-M1, obiektyw 12-40 f 2.8

Jedno z dzieci podbiega do śmietnika. Odkręca pokrywę. Wchodzi na szczyt. Zaczyna tańczyć. Ludzie reagują krzykami. Ściągają dziecko z pokrywy. Przeganiają. Złorzeczą. Dzieciak wytyka język. Pluje. Robię zdjęcia. Żadne z nich nie jest dobre. Siedzę za daleko. Podchodzę bliżej.

Odpędzone dziecko chroni się wśród swoich. Muzyka wciąż gra. Ludzie tańczą dalej. Robią zdjęcia. Dzieciaki naradzają się. Zapada szybka decyzja. Ławą idą na śmietnik. Otaczają go. Odkręcają pokrywę. Staram się to sfotografować. Tłum zasłania mi widok. Podchodzę bliżej. Pomocnik muzyka wygrażając pięściami podbiega pod kosz. Szarpie jedną z dziewczyn. Ludzie odciągają go. Dziewczyna krzyczy. Coś obraźliwego. Gość wyrywa się z rąk kolegów i przypada do dziewczyny. Uderza ją w twarz. Widzę to. Nie zdążyłem nacisnąć spustu migawki. Za szybko. Nie przewidziałem. Dziewczyna płacze. Starszy facet ją popycha. Inni łapią go za ręce i barki. Odciągają na kilka metrów. Pilnują. Dzieci skarżą się dorosłym. Atmosfera gęstnieje. Któryś z Syryjczyków krzyczy do mnie, bym nie robił zdjęć. Opuszczam aparat.

Chwila spokoju. Przysuwam się jeszcze bliżej. Patrzę. Cała sytuacja działa na mnie jak narkotyk. Podniecenie, adrenalina, obawa. Wszystko razem. Muzyka wibruje. Ludzie ponawiają pląsy dookoła śmietnika. Do kilku młodych mężczyzn dołącza kobieta w hidżabie. Czuć bijącą od nich radość. Znów fotografuję.

Przy moście Galata Olympus OMD E-M1, obiektyw 12-40 f 2.8

Przy moście Galata
Olympus OMD E-M1, obiektyw 12-40 f 2.8

Dzieci zmieniają taktykę. Pojedynczo pojawiają się przy pląsających dorosłych. Rzucają w nich zebranymi z ziemi kwiatkami. Krewki jegomość reaguje natychmiast. Wyciąga z pokrowca statyw. Wymachuje nim. Odpędza. Inni przytrzymują go. Odbierają prowizoryczną broń. Siłą sadzają na miejsce. Facet krzyczy. Wygraża pięściami. W końcu siada. Dzieci ośmielone bezkarnością ze zdwojoną energią rzucają kwiatkami. Tańczących ubywa. Jeszcze kilka chwil i muzyka cichnie. Ludzie odchodzą. Dzieci cieszą się z zawładnięcia placem.

Przy moście Galata Olympus OMD E-M1, obiektyw 12-40 f 2.8

Przy moście Galata
Olympus OMD E-M1, obiektyw 12-40 f 2.8

Czuję jak szybko bije mi serce. Siadam w roku schodów. W cieniu. Przeglądam na wyświetlaczu zdjęcia. Zapis utraconych szans. Widzę pojedyncze, niezłe klatki. Nie widzę całości. Nie widzę ciągu zdarzeń. Kluczowych momentów. Nie dostrzegam powiązań. Konsekwencji. Całej historii. Widzę tylko urywki. Oderwane fragmenty. Chwile. Momenty. Nie ma reportażu. Jest kilka fajnych klatek.

Wyciszam się. Próbuję uporządkować myśli. Analizuję zdarzenia. Za daleko. Za dużo obaw. Za dużo skrępowania. Za dużo myślenia. Za dużo kombinowania. Zmian obiektywów. Bolesna lekcja. Trudna do zaakceptowania. Wstaję i odchodzę.

Kilkadziesiąt metrów dalej i kilka minut później robię jeden z najfajniejszych portretów jakie kiedykolwiek w Stambule zrobiłem. Był deszcz, jest słońce. Właśnie tak.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Schody straconych szans

  1. Poruszajacy dla mnie fragment to ten o skrępowaniu. Często mam ten sam problem w relacji artysta – model, obserwator – człowiek. Żywa tkanka pulsująca emocjami. Wrażliwość, która pozwala widzieć i czuć wiele rzeczy, czasem blokuje. Nie chce się nadmiernie ingerować, czasem nie wiadomo na ile można…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s