Fotografowanie

Chodź pobawić się ze mną – zaproponował Mały Książę. – Jestem taki smutny… – Nie mogę bawić się z Tobą – odparł lis.  – Nie jestem oswojony.

Ach, przepraszam – powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił – Co znaczy „oswojony”?

Nie jesteś tutejszy – powiedział lis – Czego szukasz? – Szukam przyjaciół. Co znaczy „oswoić”? To jest pojęcie zupełnie zapomniane – powiedział lis – „Oswoić”, znaczy „stworzyć więzy”.

Antoine de Saint-Exupery „Mały Książę”

– Mogę zrobić Ci zdjęcie? – pytam. W odpowiedzi widzę zaskoczenie, chwilkę wahania. W końcu skinienie głowy. – Jasne, rób! Pokazuję rezultat. Uśmiech, klep w plecy. – Skąd jesteś? – pada pytanie.  – Z Polski – odpowiadam. Aaaaaaa!!!! Żubrówka!!!! Warszawa :-). Rozmawiamy chwilę o walorach smakowych wódki z trawką. – Długo tu jesteś? – Tydzień – odpowiadam. – Jak Ci się podoba Stambuł? – Zakochałem się. – Nie dziwię się – konstatuje mój model. To piękne miejsce. Dobrego dnia Ci życzę.

Zrobić fajne zdjęcia w Stambule jest w sumie łatwo. Takie właśnie zrobiłem podczas pierwszego pobytu. Architektura, meczety, pałace, mosty, Bosfor. W zasadzie te tematy fotografują się same. Chwila zastanowienia, kadrowanie i cyk. Śliczny obrazek ślicznego miejsca gotowy. Pamiętam, jak zachłysnąłem się urodą tego miasta. Nie widziałem nic poza historią, monumentalnymi perełkami architektury, podziałem na Europę i Azję. Teraz chciałem zrobić wszystko inaczej. Chciałem zobaczyć Stambuł realny. Zwykły, codzienny, nieturystyczny.

Sfotografować miejsca wycieczkowe inaczej, niż inni. W innym kontekście, w innym znaczeniu. Dostrzec ludzi. Oswoić ich w ramkach kompozycji złożonej z plenerów ich miasta. Uchwycić kawałeczki ich codzienności.

Tak, jak sfotografowałem pucybuta. Spotkałem go na trotuarze…. Siedział… uśmiechał się do siebie, do ludzi, do swojej pracy. Zawzięcie pocierał szczotką o skórę. Dookoła siedzieli ludzie, pili kawę, jedli ciastka, rozmawiali o swoich codziennych i niecodziennych sprawach. Nie zwracali na niego uwagi… Przerwał na chwilę gdy zobaczył że stoję nieopodal i przyglądam się jego pracy. Uśmiechnął się i głową dał znak, bym się nie krępował. Był dumny z tego, co robi i ucieszył się, że ktoś to zauważył.

Cengelkoy Istambuł azjatycki

Cengelkoy
Stambuł azjatycki

Używałem małego aparatu. Dzięki temu, nie rzucałem się zbytnio w oczy. Nie straszyłem ludzi „armatą obiektywu” i rozmiarami mojej lustrzanki. Fotografia, jaką chciałem robić wymagała trochę więcej dyskrecji i znacznie więcej kontaktu. Bycia w środku i współuczestniczenia. Wymagała relacji.

Gdzieś tam głęboko tlił się czasem strach przed odmową. Kilka razy, faktycznie tak się zdarzyło. Jednakże w porównaniu do ilości życzliwych pozwoleń była to w sumie kropla w morzu. Ileż razy widziałem w oczach aprobatę, ileż razy byłem wprost zachęcany, by zrobić zdjęcie. Ile razy rozmowa i uśmiech otwierały drogę do ciekawego ujęcia.

Uczyłem się samego siebie. Odkrywałem źródła swoich obaw. I źródła radości, satysfakcji i samorealizacji. To dopiero dawało mi kopa.

Bywało, że fotografowałem z ukrycia z ukrycia lub bez czyjejś wiedzy. Na ulicy tak czasem jest. Czasem podchodziłem i pokazywałem rezultat. Spojrzenie w oczy, uśmiech, zgoda pozdrowienie. Dobrze się z tym czułem. Tak było na schodach Meczetu Nowego. Tuż obok mnie siedział sobie starszy Pan. Ubrany w tradycyjną czapeczkę, białą koszulę. Trzymał w ręku modlitewny łańcuszek. Zapatrzony gdzieś w dal, zamyślony, nieobecny duchem. Po kryjomu zrobiłem mu zdjęcie. Kilka chwil później puknąłem go w ramię i pokazałem wyświetlacz. Uśmiechnął się z aprobatą. Kiwnął głową na znak, że mogę zatrzymać to zdjęcie w swoim aparacie. Zatrzymałem.

Na schodach Meczetu Nowego Eminonu, Istambuł

Na schodach Meczetu Nowego
Eminonu, Istambuł

Bywało też, że nie byłem w stanie fotografować. Taki efekt wywołuje u mnie skrajna bieda. Nie potrafię jeszcze w takiej sytuacji zapanować nad uczuciami i skupić się tylko na tym jak sfotografować to, co widzę. Pewnie kiedyś się tego nauczę. Na razie jednak nie potrafię.

Porzuciłem kolor. Surowy czarno – biały obraz jest dla mnie prawdziwszy. Wydobywa esencję. Barwa wg mnie przykrywałaby istotę spraw. Albo po prostu, to ja nie umiem fotografować Istambułu w kolorze :-). A tak czuję się ograniczony tylko swoimi umiejętnościami i poziomem szczęścia.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Fotografowanie

    • Podczas podróży można fotografować różne rzeczy kojarzące się z geografią i kulturą danego obszaru , lecz nie należy zapominać o ludziach , którzy stanowią esencję odwiedzanych miejsc….

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s