5:00. Budzi mnie jakiś dźwięk. Która to godzina? To mój telefon, czy imam wyjący w głośnikach podczas porannej modlitwy? I w ogóle, co to za barbarzyńska pora? Aaaa, przecież chciałem dziś znowu wstać przed świtem. Ciemno wszędzie, więc jeszcze ociupinkę pośpię. 5:15. Spać, nie spać, spać, nie spać, spać! 5:30, zwlekam się i stawiam stopę na ładowarce od baterii. K..a. Już się obudziłem.

6:05 wsiadam do minibusa. Zazwyczaj jestem pierwszym i ostatnim pasażerem. Kierowcy już mnie znają, nawet poczekają, kiedy przychodzę ociupinkę później, niż oni mają w zamiar odjechać. Taka milcząco uśmiechowa komitywa. Dookoła szaro. Ludzi mało, samochodów mało. Dziwny jakiś ten Istambuł. Chyba już się przyzwyczajam do tego nieustannego jazgotu, szumu, klaksonów i wszelkiej maści innych dźwięków, bo ta cisza i spokój zwyczajnie budzą moje zdziwienie.

Pierwszy most na Bosforze. Poranek

Pierwszy most na Bosforze. Poranek

Przystań promowa tonie w powodzi ludzkiej ciżby. Cisza skończyła się nieodwołalnie. Bosfor ocieka błękitem wody i złotem słońca. Nowoczesne wieżowce po europejskiej stronie lśnią odbijając ciepłe światło poranka, które cywilizuje ten industrialno – biurowy krajobraz. W oddali po prawej widać pierwszy most na Bosforze. Teraz przypomina trochę Golden Gate. Po lewej rozpościera się panorama Złotego Rogu.

Sycę oczy tymi niezwykłymi widokami. Dla mieszkańców Istambułu to nic nadzwyczajnego. Ot, któraś tam z kolei przeprawa z Azji do Europy lub odwrotnie. Codzienność. Dla mnie to wciąż wizualne i estetyczne przeżycie. Przed stacją kucharz rozdaje darmową herbatę. W kolejce po tę odrobinę kofeiny czeka kilkadziesiąt osób. Inni jedzą na trawniku zakupione w pobliskim bufecie śniadanie. Bo Istambułczycy mieszkają na ulicy, jedzą na ulicy, spotykają się na ulicy, rozmawiają na ulicy, kupują i sprzedają na ulicy. Ulica to ich drugi dom. A w zasadzie pierwszy, bo w tu spędzają nominalnie więcej czasu.

Przystań promowa Kabatas

Przystań promowa Kabatas

Prom przepływa obok dzielnicy Kabatas. Patrzę na most i Wieżę Galata, skąpaną w pomarańczowym blasku.

Most Galata Poranek

Most Galata
Poranek

I na Nowy Meczet, którego schody tak polubiłem.

Meczet Nowy Eminonu

Meczet Nowy
Eminonu

Wysiadając, zastanawiam się co dziś się wydarzy? Gdzie pójść? Co robić? Postanawiam zgubić się labiryncie uliczek. Zobaczymy, gdzie dojdę.

Hagia Sophia - poranek

Hagia Sophia – poranek

Hagia Sophia. Szczegóły w kolejnym odcinku.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Poranek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s